Po Moniuszki przyszła kolej na Piastowskie. I znów byli przedstawiciele władz Spółdzielni Mieszkaniowej „Pionier” nie uzyskali absolutorium.
Stanisław Kulas otrzymał 6 głosów za, 26 przeciw i 1 wstrzymujący się. Kazimierz Domińczak – 9 za, 23 przeciw i 2 wstrzymujące się.
To druga taka odpowiedź z rzędu. Po Moniuszki można było mówić o sygnale. Po Piastowskim widać już kierunek.
Najmocniejszy w tym głosowaniu nie jest jednak sam wynik byłych władz. Najmocniejszy jest kontrast.
Piastowskie nie głosowało przeciw wszystkim. Akualny Prezes Dariusz Powroźnik otrzymał 30 głosów za absolutorium, 3 przeciw i 0 wstrzymujących się. Krzysztof Rosiński – 29 za, 4 przeciw i 0 wstrzymujących się. Aleksander Legeńć, członek Rady Nadzorczej, który wcześniej pełnił obowiązki prezesa, uzyskał 27 głosów za, 5 przeciw i 0 wstrzymujących się.
To nie wygląda na ślepy bunt. To wygląda na rozróżnienie.
Podobnie było przy głosowaniach nad odwołaniem członków Rady Nadzorczej. Żaden wniosek nie przeszedł. Za odwołaniem Aleksandra Legeńcia było 6 osób, przeciw 24, 3 wstrzymały się od głosu. W przypadku Jolanty Sznurkowskiej: 9 za odwołaniem, 23 przeciw, 1 wstrzymujący się. Wobec Ireny Hadziewicz: 8 za, 22 przeciw, 1 wstrzymujący się.
To ważne również dlatego, że jednym z wnioskodawców tych odwołań był Stanisław Kulas. W praktyce oznacza to, że forsowany przez niego scenariusz odwołania 3 z 6 członków Rady Nadzorczej nie uzyskał poparcia większości obecnych. Zamiast destabilizacji członkowie po raz kolejny opowiedzieli się za utrzymaniem obecnego składu i dalszym porządkowaniem sytuacji w Spółdzielni.
W tle wraca hasło z ulotek: za poprzedniej kadencji nie było podwyżek.
Brzmi dobrze. Tyle że mieszkańcy coraz częściej patrzą nie tylko na hasła, ale również na liczby. Z najnowszego biuletynu wynika, że w 2024 roku koszty eksploatacji przewyższyły naliczenia o około 1,7 mln zł, a w 2025 roku różnica wzrosła do blisko 2,8 mln zł.
To właśnie w tych latach nie podnoszono opłat.
Dlatego pytanie nie brzmi już, czy podwyżek nie było. Pytanie brzmi, jakim kosztem ich nie było i kto dziś musi mierzyć się ze skutkami tamtych decyzji.
Na Piastowskim głosowało 37 osób. Jak na tak duże osiedle to nadal niewiele. Wynik jest wyraźny, ale trudno uznać taką frekwencję za satysfakcjonującą. O sprawach wspólnego majątku, kosztach i przyszłości Spółdzielni nadal decyduje zbyt mała grupa członków.
Po Moniuszki i Piastowskim trudno już mówić o przypadku. Pełny obraz poznamy jednak dopiero po kolejnych częściach Walnego: w Reszlu, na Sikorskiego i w Korszach.
Na razie matematyka jest prosta.
Byli – bez absolutorium.
Obecni – z poparciem.
Wnioski o odwołanie – bez większości.
A to oznacza, że członkowie coraz wyraźniej opowiadają się nie za chaosem, lecz za stabilizacją i normalizacją sytuacji w Spółdzielni.
